Stronniczy sędziowie Trybunału
by Dariusz Kos
28 maja 1992 roku (tuż po przegłosowaniu tzw. uchwały lustracyjnej) - przemawia w Sejmie poseł Unii Demokratycznej, dziś sędzia TK Jerzy Ciemniewski, orzekający o zgodności z Konstytucją ustawy lustracyjnej:
31 lipca 1992 roku - przemawia w Sejmie poseł SLD, dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego Marek Mazurkiewicz, orzekający o zgodności z Konstytucją ustawy lustracyjnej:
Ci dwaj sędziowie, którzy przez lata, jako politycy i posłowie sprzeciwiali się lustracji teraz, jako sędziowie TK nie wyłączyli się z rozprawy w sprawie zbadania zgodności z Konstytucją najnowszej ustawy lustracyjnej. Choć ustawa o Trybunale jasno stwierdza, iż sędzia wyłącza się z orzekania jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności, (…), mogących wywołać wątpliwość co do jego bezstronności - art.26 pkt.2 ustawy - sędziowie, nie mając szacunku dla powagi Trybunału, chcą orzekać w sprawie, w której bezprzecznie są stronniczy. Czy dla takich ludzi jest miejsce w Trybunale Konstytucyjnym? Tym bardziej, że sędzia Marek Kotlinowski, jeszcze nie dawno poseł LPR i wicemarszałek Sejmu sam się wyłączył ze składu orzekającego, gdyż głosował za ustawą lustracyjną.
Właśnie przedstawiciel Sejmu na rozprawie w TK złożył wnioski o wyłączenie trzech sędziów - prof. Jerzego Stępnia, prof. Ewy Łętowskiej i cytowanego wcześniej Marka Mazurkiewicza - z orzekania w sprawie ustawy lustracyjnej. Dlaczego jednak nie złożył wniosku o wykluczenie ze składu orzekającego sędziego Jerzego Ciemniewskiego?
Najnowsza “Gazeta Polska” z 9 maja 2006 roku informuje o stronniczości wobec ustawy lustracyjnej sędziego Trybunału Konstytucyjnego Marka Mazurkiewicza, byłego posła SLD. Przypomina słowa posła Mazurkiewicza z 31 lipca 1992 r., które przytoczyłem wyżej. Jednak w składzie orzekającym zasiada także sędzia Jerzy Ciemniewski, były poseł UD i UW, który sprzeciwiał się lustracji i był przewodniczącym sejmowej komisji nadzwyczajnej do zbadania wykonania przez ministra spraw wewnętrznych uchwały lustracyjnej z 1992 roku. Jako przewodniczący tej komisji dołożył starań, by ukazać lustratorów w jak najbardziej niekorzystnym świetle i wykazać w sprawozdaniu, iż ówczesny minister SW Antoni Macierewicz złamał prawo. Sędzia Ciemniewski, którego słowa tuż po uchwalaniu owej uchwały lustracyjnej z 1992 roku przytoczyłem wyżej, miał także wgląd w archiwa SB.
Otóż komisja nadzwyczajna do zbadania wykonania przez ministra spraw wewnętrznych uchwały lustracyjnej, której obecny sędzia TK był przewodniczącym miała uprawnienia śledcze i przeglądała wszystkie akta SB osób, które znalazły się na tzw. liście Macierewicza. W akta zaglądał też sędzia Ciemniewski. Na dodatek przesłuchiwał także świadków, w tym byłych oficerów SB.
Jednak najzabawniejszym jest to, że poseł-sędzia Ciemniewski tuż po przegłosowaniu ówczesnej uchwały lustracyjnej, 28 maja 1992 roku zapowiedział z trybuny sejmowej, iż na znak protestu przeciwko temu zaprzestaje swej poselskiej działalności. Tymczasem już tydzień później - 6 czerwca 1992 roku zostaje szefem sejmowej komisji nadzwyczajnej, która ma badać wykonanie uchwały tak znienawidzonej przez niego.
To jeszcze nie koniec antylustracyjnych wypowiedzi sędziego Ciemniewskiego. W 1992 roku udziela wywiadu “Tygodnikowi Solidarność”. Rozmowę przeprowadza Joanna Jachmann, a wywiad ukazuje się w nr. 23 “TS” z 5 czerwca 1992 roku na str.3. W rozmowie kategorycznie się sprzeciwia lustracji argumentując: “(…)Archiwa (byłej SB - przyp. red.), o czym wszyscy wiedzą, są niekompletne(…)” - mówi.
Kto bardziej narusza majestat i dobre imię Trybunału Konstytucyjnego, ci dwaj sędziowie, czy politycy, którzy podnoszą zastrzeżenia do funkcjonowania tej instytucji?
23 / 05 / 2007 o 6:49 pm
asd