“Cesarz” kłamstwa
by Dariusz Kos
- Nawet jeśli chciałbym być szpiegiem, nie miałbym czasu. Nie ja powinienem to mówić, ale prawda jest taka, że nie prosili tych najlepszych o to, by szpiegowali. Ale był także powód praktyczny. Korespondent wojenny jest tak pochłonięty tym, co robi, a jego życie jest tak trudne, że nie ma czasu na inną działalność - mówił w październiku 2006 roku Ryszard Kapuściński w wywiadzie dla włoskiej, państwowej telewizji RAI UNO. Włosi przypomnieli te słowa reportera w ostatni wtorek, 22 maja tego roku, po tym, jak “Newsweek Polska” ujawnił, iż śp. Kapuściński od lat 60. był współpracownikiem SB.
Tymczasem znajomi zmarłego reportera, szczególnie ci z “GazWyb” wybielają pisarza i oznajmiają światu, iż przez ostatnie dwa lata chciał wyznać prawdę, ale nie miał okazji. Włoska telewizja udowadnia coś odmiennego. Dziennikarka RAI zapytała wprost, czy był współpracownikiem komunistycznych specsłużb PRL. Ryszard Kapuściński wprost zaprzeczył. No to jak to jest z jego wielkością tak imputowaną przez “salon” polskim Irokezom?
Ernest Skalski mówi “Newsweek’owi”:
- (…) materiały, które im dostarczał, były mało istotne. Najwyraźniej bardzo starał się nikomu nie zaszkodzić i chyba mu się to udało. Wszyscy ludzie, których charakterystyki sporządził - poza jednym wyjątkiem - byli obywatelami innych państw. A ten jeden wyjątek to osoba, która na stałe wyemigrowała do Ameryki Łacińskiej, a więc także pozostawała poza zasięgiem władz PRL. Analizy sytuacji politycznej nie odbiegały od tego, co Kapuściński przysyłał do Biuletynów Specjalnych PAP. Mało kto już dziś pamięta, że PAP poza normalnym serwisem, przeznaczonym dla redakcji, przygotowywał też biuletyny do użytku wewnętrznego, które trafiały do osób zaufanych, funkcjonariuszy partyjnych i rządowych, redaktorów naczelnych itd. Zamieszczane tam materiały miały analityczny charakter i nie były cenzurowane, przynajmniej formalnie.(…)
No to jeśli śp. Ryszard Kapuścińki nikomu nie szkodził to dlaczego się nie przyznał, gdy miał okazję? Dlaczego nie powiedział tego co mówi Ernest Skalski? Dlaczego zaprzeczał faktom?
No właśnie, zaprzeczał faktom. Dziennikarz, każdy dziennikarz musi być rzetelny, czyli przedstawiać fakty, nie kłamać, nie przeinaczać. Pisać, mówić prawdę. Jak teraz mamy wierzyć autorowi “Cesarza”, kiedy kłamał w żywe oczy dziennikarce co do swojej przeszłości, co do swego życia, co do tego co robił? Czy można śp. Kapuścińskiego uważać po tym co zrobił za rzetelnego reportera, za uczciwego dziennikarza, który przedstawia fakty bez jakichkolwiek przemilczeń, bądź nagięć prawdy?
Każdy musi na to pytanie sam odpowiedzieć. Ja miałem to szczęście, iż jako student dziennikarstwa dzieła śp. Kapuścińskiego omijałem z daleka. Być może Bóg nade mną czuwał. Dzięki niemu nie stałem się dziennikarzem na reportażach współpracownika SB.
Jest jeszcze coś ciekawego. Informację o wywiadzie śp. Kapuścińskiego dla RAI UNO i jego zaprzeczeniu wobec współpracy z komunistycznym wywiadem PRL nie podała żadna polska gazeta, żaden dziennik, żadna stacja radiowa, żadna telewizja. Nikt. Wyjątkiem był tylko wortal medialny wirtualnemedia.pl, który poinformował o nadaniu audycji poświęconej śp. Kapuścińkiemu we włoskiej telewizji i przytoczył jej treść. Przypadek? Minęło parę dni, a nikt informacji nie powtarza. Dlaczego? Czyżby panowała zmowa milczenia? Czyżby polscy dziennikarze z mediów “gównianego nurtu” wstydzili się, iż ich “guru” kłamał?
No to jak, mamy wolne media w Polsce, czy może istnieje “salonowa” cenzura? Jeśli to ostatnie, to po co bronić wolności słowa, którego w polskim dziennikarstwie tradycyjnym nie ma. Nie istnieje. Można za to wolność spotkać w internecie i w paru niszowych tygodnikach.
25 / 05 / 2007 o 3:44 am
“Ja miałem to szczęście, iż jako student dziennikarstwa dzieła śp. Kapuścińskiego omijałem z daleka.”
Niestety to widac.
Mozna Kapuscinskiego nie lubic, mozna go nie uznawac, ale jest to klasyk reportazu i (niezaleznie od wszystkiego) mozna sie z nich wiele nauczyc. Chociazby kompozycji tekstu. Konstruowania reportazu.
Radzilbym zatkac nos i sie doksztalcic.
25 / 05 / 2007 o 11:48 am
I mam nadzieje, że to widać! W dziennikarstwie, a tym bardziej reportażu chodzi o indywidualność! Ciekawe, że np. Józef Mackiewicz nic, ale to kompletnie nic nie wiedział o pisarstwie Kapuścińskiego i jego “kompozycji tekstu” a pisał dużo lepiej.
No właśnie. Produkuje się teraz dziennikarzy na modłe Kapuścińskiego, a co z dziennikarskiem Mackiewicza? Produkuje się dziennikarzy na jakąś modłe. Każe im się pisać tak, a tak. Zabija się indywidualność! Zabija się różnorodność! I o to właśnie socjalistom chodzi. Nie można być sobą, trzeba być jak ich “guru”.
25 / 05 / 2007 o 11:29 pm
Dziennikarzy sie ksztalci. Daje sie im baze do tego, by odnajdywali czy wypracowywali wlasna indywidualnosc. Ale by te indywidualnosc znalezc czy wypracowac powinni znac i Kapuscinskiego, i Mackiewicza, i Pruszynskiego, i Wankowicza, i Kakolewskiego, i wielu innych. Oczywiscie kazdy mistrz ma swoich epigonow, mial ich swego czasu i Mackiewicz (choc nieco mniej, bo i miara sukcesu nieco mniejsza - mysle o swiatowym wymiarze pisarstwa Kapuscinskiego - chyba temu Pan nie zaprzeczy) Wiec zamiast dyskutowac o czyms, czego - jak Pan sam przyznaje - nie zna, bo Pan nie czytal, omijal, zdaje sie z daleka - to moze by sie Pan wzial troche za nauke i nieco doksztalcil. Nie ma to nic wspolnego z uznaniem drogi zyciowej pisarza czy jego takich czy innych pogladow.
Przyznam szczerze, ze lubilem i szanowalem to, co Pan tu pisze na swoim blogu, ale po tym, co Pan powyzej napisal: “Produkuje się dziennikarzy na jakąś modłe. Każe im się pisać tak, a tak. Zabija się indywidualność! Zabija się różnorodność! I o to właśnie socjalistom chodzi. Nie można być sobą, trzeba być jak ich “guru”.” tridno mi Pana traktowac powaznie. Albo Pan jest zacietrzewiony ideologicznie, albo jest pan zwyczajnym niedouczonym bufonem, ktory swoja niewiedze usprawiedliwia ideologia.
Kto komu kaze pisac jak Kapuscinski? Kto zabija indywidualnosc? Czy niewatpliwie ceniony i dobry dziennikarz jak Michal Karnowski pisze jak Kapuscinski? Czy narzeka na brak pracy? Czy Wildstein pisze jak Kapuscinski? I czy narzeka na brak propozycji pracy? Ma Pan racje - zdarzaja sie epigoni, do nich zaliczylbym Jagielskiego z GW, znalzlbym paru innych. Ale czy mozna tu mowic, ze “produkuje sie dziennikarzy na modle” dajmy na to Kapuscinskiego?
I powtarzam pytanie - skad Pan wie, jezeli Pan Kapuscinskiego nie czytal?
26 / 05 / 2007 o 11:06 am
Proszę mi powiedzieć, jakie wykształcenie miał Melchior Wańkowicz i Józef Mackiewicz oraz jego brat Cat-Mackiewicz? Skończyli dziennikarstwo? A przedwojenni dziennikarze pokończyli jakieś studia dziennikarskie?
Proszę porównać teksty z “Time” z tymi z “Newsweeka”. Różnią się stylem?
Zapewne odwiedza Pan nie tylko moją stronę, ale także czyta inne witryny najróżniejszych osób w większości bez wykształcenia dziennikarskiego. I co? podobne?
Co do śp. Mackiewicza i jego sukcesów. Jeśli dla Pana miarą sukcesu są nagrody przyznawane pisarzom przez lewicową inteligencję na Zachodzie (w większości opłacaną przez KGB) no to Panu gratuluję. Józefa Mackiewicza lewicowcy ze szczególniem uwzględnieniem komunistów skazali na zapomnienie. Nie można o nim było pisać nie mówiąc już drukowaniu jego dzieł. Tymczasem śp. Kapuścińki miał dobrze przygotowaną klakę. Pytałem się tych co go czytali, czy w swoich książkach opisywał, jak Wielki Brat uzbrajał po zęby “partyzantów” na całym świecie? Czy pisał o sowieckich doradcach wojskowych? Czy opisał, jak to na mundurach afrykańskich “partyzantów” widniały metki “Zdjełano w CCCP”? Nic takiego w twórczości śp. Kapuścińskiego moi znajomi nie znaleźli. No to można go uznać za dziennikarza, reportera wojennego, którego zadaniem jest przedstawić rzetelnie fakty, dojść do prawdy?
Wracając do stylu i socjalistów. W Warszawie właśnie skończyła się konferencja o wolności słowa organizowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednym z uczestników konferencji był brytyjski filozof i publicysta Roger Scruton, który stwierdził:
“Większość dziennikarzy na świecie ma poglądy lewicowe, liberalne. Udają, że mają otwarte umysły, ale to tylko ich poza. Tak naprawdę, jeżeli ktoś nie zgadza się z lewicowymi dogmatami, spotka się z ich strony ze skrajną wrogością. Na Zachodzie znamy to doskonale. Z problemem tym musiała sobie radzić Margaret Thatcher, musiał sobie radzić z nim Ronald Reagan.(…) Czyli prawicowe poglądy są w Europie na indeksie? Tak, i - co najgorsze - media, które szczycą się tym, że bronią wolności słowa, w rzeczywistości przodują w jego ograniczaniu, wykluczając “niepoprawne poglądy” z obiegu opinii.(…)”
Jeśli więc uważa Pan mnie za nieuka maskującego swą niewiedzę ideologią, bądź za zacietrzewionego ideologicznie, to także Rogera Scrutona za takiego musi Pan uznać. Miło jest mi być w tak doborowym towarzystwie i dziękuję Panu za tak wielkie słowa uznania.
Pozdrawiam
1 / 06 / 2007 o 8:28 pm
Dzieła Kapuścińskiego czytałem i naprawde nie widze powodu do tego stadnego zachwytu, czołobitnych hagiografii i laurkowatych peanów z którymi mieliśmy do czynienia przy okazji jego śmierci. Stylem nie błyszczał, formułował myśli raczej w sposób siermieżny i toporny niż lotny czy błyskotliwy. To jego pisarstwo można porównać raczej do mozolnego rzemiosła uprawianego z wdziekiem glazurnika lub tynkarza. Zakres obserwacji okrojony do zjawisk naskórkowych, publicystyczne, łatwo przyswajalne traktowanie tematu, dobre dla młodzieży bo nieskomplikowane. Brak jakiejkolwiek, głębszej, krytycznej refleksji politycznej a już o demaskatorskim instynkcie czy odwadze płyniecia pod prad można zapomnieć(Imperium).Kąkolewskiemu do pięt nie sięga a kto w mainsteamie słyszał o Kąkolewskim? Jednym słowem przyzwoity rzemieślnik ślizgajacy sie po powierzchni zjawisk wykreowany na bożka reportażu i spiżowy autorytet opływający w wazelinę, ochy, achy i cmoknięcia z niemego zachwyto. Typowa salonowa wydmuszka
7 / 06 / 2007 o 2:48 pm
Najpierw rozlicz się z własnych długów, a potem oceniaj innych…